Znienawidzony rząd z wysokim poparciem?! O co chodzi?

Dlaczego pomimo powszechnego hejtu i spadków poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, wciąż ta partia ma wysokie, wiodące sondaże i dlaczego – naszym zdaniem – ciągle ma największe szanse na zwycięstwo w nadchodzących wyborach parlamentarnych, i dlaczego pomimo tego może mieć kłopoty, aby utworzyć większościowy rząd? Wyjaśniamy w tym artykule mechanizmy dokonywania wyborów poprzez powszechne głosowanie i dlaczego PiS umie grać w tę grę najlepiej!

Pięć gwiazdek i trzy gwiazdki – to symbol agresywnego wyrażania dezaprobaty obecności PiS-u w sejmie i tego, jak bardzo Polacy szanują swój rząd. Dlaczego dochodzi aż do tak dosadnych przejawów wyrażania sprzeciwów wobec rządów Jarosława Kaczyńskiego?

Pasmo pewnych decyzji pogrążyło poparcie dla PiS

Oczywiście PiS to nie cały rząd, bo ten to koalicja PiS-u z ugrupowaniami Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry. PiS w sejmie potrzebuje koalicjantów, aby mieć parlamentarną większość i stanowić rząd większościowy. W senacie tej większości uzyskać się nie udało partii J. Kaczyńskiego ani żadnej jej koalicji. Niemniej jednak prawo ma swój początek w sejmowych ławach i tu dzieje się również najwięcej z punktu widzenia opinii publicznej.

I to właśnie PiS obrywa ostatnio za podejmowane przez siebie ustawy. Ludzie wydają się nie widzieć kilkudziesięciu nowych podatków (często nazywanych opłatami) wprowadzonych w ciągu ostatnich siedmiu lat. Naród polski nie widzi także galopującej inflacji, choć o tym powoli zaczyna się mówić. Polacy również nie zauważają różnych afer, które miały znikomy wpływ na poparcie dla rządu!

„Twój ból jest lepszy niż mój”

Jednak prawdziwy hejt na rząd Mateusza Morawieckiego rozpoczął się w momencie, kiedy w kwietniu 2020 r. Jarosław Kaczyński, prezes PiS i obecnie – wicepremier, udał się na zamknięty za sprawą obostrzeń cmentarz. Normalni ludzie – nawet ci dobrze sytuowani i u władzy – nie mogli odwiedzać, ani chować swoich bliskich w tradycyjny sposób, kiedy to Jarosław Kaczyński bez żadnych zahamowań odwiedził swoją matkę na cmentarzu! O tym właśnie „Kazik” Staszewski napisał nawet piosenkę z dosadnymi słowami „Twój ból jest lepszy niż mój„! Poczucie niesprawiedliwości społecznej sięgnęło zenitu i Polacy powoli zaczęli otwierać oczy na to, co się tak naprawdę w kraju dzieje.

Oliwy do ognia dolała ustawa antyaborcyjna, która rozwścieczyła nie tylko część społeczeństwa o liberalnych poglądach… Po drodze było jeszcze kilka chybionych rozporządzeń związanych z sytuacją epidemiologiczną, które nie dość, że nie przyniosły żadnego rezultatu, to jeszcze kosztowały nas miliardy i doprowadziły gospodarkę na skraj kryzysu!

Ludzie masowo tracą pracę, ale ciągle poparcie dla PiS nie spada poniżej 30%. Chociaż Szymon Hołownia i propozycje koalicyjne Borysa Budki, mogłyby zagrozić większości parlamentarnej Zjednoczonej Prawicy, to jednak ta ostatnia trzyma się nadzwyczaj mocno. Dlaczego tak się dzieje?

Dlaczego PiS ma wciąż wysokie poparcie?

Premier Mateusz Morawiecki / zdjęcie: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów: dla mediów.
Premier Mateusz Morawiecki / zdjęcie: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów: dla mediów.

Po pierwsze, wpływ na poparcie dla PiS ma jego tzw. twardy elektorat. Są to zwykle ludzie najmniej w politykę zaangażowani, najbiedniejsi i jednocześnie ci, którzy nie mają zbyt wysokiego wykształcenia. Niejednokrotnie dowodziły tego badania opinii publicznej dokonywane przez różne ośrodki. Znaczy to tylko tyle, że między 20-30% Polaków (stały, twardy elektorat PiS) myśli albo że rząd ma własne pieniądze, albo nie potrafi liczyć. W tej grupie są np. emeryci myślący, że trzynasta emerytura to dobre serce rządu. Emeryci, którzy w większości nie zauważyli, że ta „darowizna” wzięła się z zabranej waloryzacji (stały wzrost emerytury co najmniej o wskaźnik inflacji!). Ostatecznie waloryzacja została wypłacona w postaci wspomnianej trzynastki.

Druga sprawa to zaufanie do mediów i brak podstawowej wiedzy z zakresu polityki i socjologii. Takie osoby najczęściej wierzą w to, co podaje TVP i – o zgrozo! – nie widzą związku między sposobem podawania informacji w rządowej telewizji, a tym, że jej prezesem jest polityk PiS.

Ci sami ludzie również wierzą ślepo w to, co powie kościół katolicki i jego przywódcy, którzy często opierają się w swoich listach do wiernych i homiliach na wiedzy czerpanej wyłącznie w TVP. Ci sami ludzie zdają się też nie zauważać, że świat zajmuje się tym na przykład, jak przejść na tzw. zieloną energię, kiedy rząd ciągle stawia na szkodliwe dla środowiska i drogie wydobycie węgla kamiennego. Nie widzą oni też, jak inne kraje znów rywalizują w podboju kosmosu, rozwoju technologii itp., ale za to cieszą się, że kościelni eksperci ministra edukacji, Przemysława Czarnka, debatować będą nad poziomem podręczników (czyt., czy jest wystarczająco religijnie).

Niestety powyższe sprawia, iż również wierzący ludzie z bólem serca odchodzą od uczestnictwa w mszach świętych i kościelnych sakramentach. Co więcej, nasilają się ostatnio akty apostazji, czyli wystąpienia z Kościoła. Rząd dogaduje się z kościelnymi hierarchami, ci z kolei zapewniają rządowi poparcie i mieszają się do polityki i nauki, a problemy jak pedofilia wśród księży wydają się być zamiatane pod dywan. Błędne koło nakręca toczy się coraz szybciej, a naród jest co raz bardziej podzielony i negatywnie do kościoła i PiS nastawiony!

Dlaczego PiS może ciągle wygrać wybory?

Po pierwsze, ordynacja wyborcza daje zwycięskiej partii jeszcze większą przewagę. Po drugie, niewykształcony elektorat PiS jest mimo wszystko najłatwiejszym do sterowania, więc pod szyldem patriotyzmu gromko i licznie maszeruje do lokali wyborczych, kiedy pozostali wyborcy jedynie deklarują poparcie zamiast przekuć je również w oddane głosy.

Andrzej Duda, zdjęcie; WIki COmmons
Andrzej Duda w wyborach startował z ramienia PiS // zdjęcie; Wiki Commons

Pisaliśmy już o tym kilkakrotnie. Jeśli 100% osób popierających PiS pójdzie do wyborów, a popierający pozostałe partie pójdą do wyborów w 20% to i tak partia rządząca obecnie wygra wybory.

Jeśli PiS ma 30% poparcia, kiedy inne partie mają go łącznie 70%, to PiS i tak będzie miał o ok. 2% większe poparcie, zakładając, że do urn pójdzie 100% z tych 30% popierających PiS i 20% z tych 70% popierających inne partie. Frekwencja przy takim układzie wyniesie ok. 48%. To bardzo realna sytuacja i jedynie od podobnego wyniku odbiegały ostatnie wybory prezydenckie.

Zatem mobilizacja elektoratu partii rządzącej może być jego głównym kluczem do sukcesu. Doliczywszy to przeciąganie na stronę swojego poparcia niezdecydowanych lub popierających pozostałe partie kiełbasą wyborczą w postaci np. 500+, wynik wyborów dla PiS-u może być znacznie bardziej korzystny niż w naszych wyliczeniach. Z resztą już w planach jest zwiększenie nakładów na program „Rodzina 500+”. Kwota zasiłku na dziecko ma być jeszcze wyższa. Nie można tu pominąć faktu, iż już teraz ta kiełbasa wyborcza kosztuje nas przeszło 40 mld złotych rocznie! W dobie nadchodzącego kryzysu nie można tak wielkich wydatków jeszcze bardziej powiększać zwłaszcza, że program 500+ nie spełnił swojego zadania i liczba urodzin wzrosła tylko w kilku pierwszych miesiącach. Ostatnie lata pokazały, że dzietność drastycznie maleje, a przewidywana przez nas inflacja (przewidywana w poprzednich artykułach o tych socjalnych udogodnieniach) stała się faktem.

Niestety niewykształceni wyborcy PiS, nadal zagłosują na rząd, który szasta ich własnymi pieniędzmi, by za nie kupić ich poparcie. Dlatego właśnie partia J. Kaczyńskiego wciąż ma spore szanse na wygraną!

Dojrzała demokracja? Już prawie, ale jednak nie!

O ile w naszym kraju jeszcze można mówić o demokracji, to – z pewnością – nie jest ona demokracją dojrzałą. Niewiele jej jednak do tego stanu brakuje.

W każdej długo trwającej demokracji (nasza trwa ledwo 30 lat) prędzej czy później wykształcą się dwa duże i silne obozy polityczne. W USA są do demokraci i republikanie. Mówi się nawet o „duopolu” władzy, bo pozostałe partie to jedynie nic nie znaczący margines. Nasza strona polityczna ma szansę na podobny układ, jednak tendencje do istnienia trwałej koalicji wykazują jedynie partie mocno prawicowe. PiS i „towarzysze” to jedno. Obecna opozycja to drugie. Jednak partie opozycyjne do tej pory nie potrafią się ze sobą dogadać i ciągle walczą o wpływy i głosy wyborców.

W idealnej sytuacji Rafał Trzaskowski, Szymon Hołownia i pozostali przedstawiciele mniejszych sondażowo partii musieliby umieć utworzyć koalicję na wzór umierającej już KO. Taką propozycję wysnuł szef PO, Borys Budka. Padła nawet nazwa – „Koalicja 276″, gdzie liczba 276 to ilość głosów pozwalająca na odrzucenie nawet prezydenckiego weta! Czy opozycja będzie umiała się zjednoczyć oraz schować dumę i chęć władzy do kieszeni w imieniu wyższego celu? Wspólne działanie jest niestety niezbędne, by pokonać siłę elektoratu PiS. Czy tak wielki kompromis jest w ogóle możliwy? Czas pokaże!

GB


One comment

  1. Maciek pisze:

    PIS to barany ale jeszcze większymi Baranami jest opozycja. Niestety Polacy wybierają albo proniemiecki rząd albo prozydowski. … . A później budzą się z ręką w nocniku…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *