Dlaczego wszystko drożeje?

To, że drożyzna stała się niechlubną wizytówką obecnej ekipy rządzącej, która po prawie dwóch kadencjach rządzenia nadal zwala wszystko na „Tuska”, jest rzeczą jasną dla większości obywateli. Jednak dlaczego wszystko drożeje? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć w tym artykule!

Drogie paliwa u podstaw drożyzny

Jeden drożejący produkt pociąga za sobą kolejne podwyżki – to rzecz jasna. Drożejąca mąka pociąga za sobą wzrost cen za żywność, drożejący prąd podnosi nie tylko domowe rachunki, ale też zwiększa koszty produkcji różnorakich dóbr, a co za tym idzie kolejne podwyżki w sklepach. Okazuje się jednak, że u podnóża wszystkich podwyżek leżeć mogą ceny paliw. W jaki sposób ma to nam wyjaśnić, dlaczego wszystko drożeje?

Przez paliwa należy rozumieć wszystkie paliwa kopalne (węgiel, ropa naftowa, Pb, ON, LPG, CNG itd.). Wzrost cen węgla wiąże się np. z wzrostem cen elektryczności, bo przeszło 80% prądu w Polsce wytwarzamy ze spalania węgla kamiennego (GUS). Drogi gaz to wysokie koszty wytwarzania żywności, wzrost kosztów transportu, ale o samym gazie w kolejnych akapitach!

Rosnące koszty transportu ze względu na wzrost cen paliw (elektryczność dla kolei, ON dla transportu drogowego i kolejowego), to dosłownie wzrost cen w sklepach. W dodatku chodzi o wszystkie możliwe sklepy, bo przecież każdy produkt jest do nich jakoś dowożony. Wydawać by się mogło, że złotówka na litrze ON (albo tylko kilkanaście groszy!) to nie dużo, jednak pamiętajmy, że po drodze jest nie tylko przewóz gotowego produktu do sklepu, ale też cała logistyka, transport surowców, transport hurtowy, import itd. W efekcie niewielki wzrost cen paliw może być przyczyną kilkudziesięcioprocentowego wzrostu cen produktu detalicznego!

Dlaczego gaz drożeje?

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku Polska i Rosja zawarły tzw. Kontrakt Jamalski, który dotyczył budowy gazociągu i cen gazu (główne założenia). Od tamtej pory płaciliśmy za gaz ceny uśrednione, co niwelowało nagłe skoki cen giełdowych i pozwalało nam w efekcie cieszyć się w miarę niskimi i stabilnymi kosztami LPG i CNG na stacjach benzynowych oraz niewielkimi kosztami spalania gazu ziemnego np. podczas gotowania obiadu.

Niestety w ostatnich latach rząd PiS zaskarżył kontrakt korzystając z chwilowo niekorzystnej dla Rosji koniunktury. Oczywiście proces był przez Polskę wygrany i ekipa rządowa zyskała 1,6 mld złotych wyrównania od strony Rosyjskiej, co zaowocowało m.in. kolejną rozrzutnością państwowych pieniędzy.

Jednak skoro kontrakt został wypowiedziany i ceny nie muszą być już uśrednione, sprzedający może je podyktować pod swoje dyktando. Zatem Wladimir Putin odbił sobie z nawiązką te 1,6 mld zł zadośćuczynienia. Oczywiście z kieszeni zwykłego Polaka, bo przecież nie Jacka Sasina, czy Zbigniewa Ziobro! Czy to się już kwalifikuje pod działanie na rzecz innego kraju?

Dlaczego wszystko drożeje? Inflacja!

Inflacja jest to utrata wartości (siły nabywczej) pieniądza. Im wyższa inflacja tym mniej można kupić za te same kwoty pieniędzy.

Nie dość, że ceny w sklepach szybują, to swoją cegiełkę do tego muru dokłada inflacja. Powodowana jest ona wyżej wymienionymi czynnikami, ale nie tylko. Oprócz tego, że jest to naturalne zjawisko w ekonomii, to jest ona podsycana przez działania rządu. Dlaczego wszystko drożeje przez inflację?

Pisaliśmy już nie raz o rozdawnictwie nadmiaru socjalnych pieniędzy i o tym, że są to puste pieniądze nie mające podparcia w pracy i wytwarzaniu dóbr. Pisaliśmy o tym np. TUTAJ i TUTAJ, i wtedy wszyscy mówili nam, że to bajkopisanie i takie scenariusze nie sprawdzą się. Niestety sprawdziły się i to w o wiele większym stopniu niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Inflacja szybuje powyżej 8%, kiedy już powyżej 5% powinna być traktowana jak ostatni sygnał do podjęcia jakichkolwiek działań. Co robi rząd PiS? Nic!

Jak działa inflacja?

Inflacja, jak już wiemy, to spadek wartości pieniądza. Jeśli mowa o inflacji rzędu 8% miesięcznie, znaczy to, że jeżeli Twoje 100 zł miało taką wartość, to w lutym będziesz miał 92 zł. Oczywiście pieniądze nie znikną z konta, czy portfela, ale po prostu za tę samą kwotę kupisz o tyle właśnie rzeczy mniej. Innymi słowy przez samą inflację ceny mogą wzrosnąć o 8% na miesiąc. Dokładając to zwiększone koszty produkcji, ceny paliw, stopy procentowe i inne, nieudolne zabiegi rządu PiS, możemy otrzymać ekonomiczny i gospodarczy Armagedon.

Oczywiście rządzącym widocznie jest to na rękę, bo wyższe ceny oznaczają też wyższe wpływy z podatków, zatem skarb państwa zyska na zwiększonym obrocie, ale będzie to zysk na krótką metę. Mniejsza konsumpcja oznacza więcej bankructw i pogłębiający się kryzys. Zatem już za niedługo może nie być pieniędzy ani w naszych portfelach, ani w kasie państwa na socjalne, tracze antykryzysowe itd.

Rząd sięgną po kasę do portfeli obywateli!

Śmiała teza, ale już wyjaśniam, o co chodzi. Chodzi o stopy procentowe. Przez pierwszy i najdłuższy lockdown (przy 30 zachorowanych zamknięto wszystko, przy dzisiejszych 56 tys. chorych wszystko działa normalnie – jedynie szkoły zdalnie!) gospodarka zaczęła zwalniać. Aby pobudzić rynek, obniżono stopy procentowe, więc koszty kredytów obniżyły się. Skłoniło to wielu Polaków do inwestycji – nawet tych mieszkaniowych.

Co się stało dwa lata później? Kiedy obywatele nabrali już wystarczającą ilość kredytów, stopy procentowe wzrosły. Przez to raty kredytowe wzrosły dość mocno, bo dla niektórych o kilka set, a w skrajnych przypadkach nawet o tysiące złotych. Ot taki sekret, jak zabrać Polakowi hajs!

Dlaczego wszystko drożeje – podsumowanie

Samobójca - zrozpaczony, bo nie ma hajsów
Rozpacz z powodu drożyzny przybiera co raz bardziej drastyczne formy! Nie róbcie tak! Nie warto! // źródło: pixabay.com

Śmiejąc się przez łzy można by rzec, że wszystko drożeje, bo wszystko drożeje. Zaczęło się jednak od tego, że rząd zaczął rozdawać obywatelom pieniądze. Nie żeby swoje pieniądze, ale ich własne pieniądze. Bazując na brakach w wykształceniu swoich „podopiecznych” PiS wmówił im, że to dobrze. Spowodowało to stopniowy wzrost inflacji, która nie była wysoka nawet w czasach kryzysu za rządów Tuska, kiedy Polsce udało się wyjść z tego wszystkiego jako „zielona wyspa”.

Kolejnym gwoździem do trumny były działania rządu związane z gazem. Tak bardzo brakowało pieniędzy, że podniesiono podatki, opłaty paliwowe, mandaty itd. oraz wypowiedziano kontrakt jamalski – ot tak, aby chwilowo zyskać te 1,6 mld zł i nie patrzeć nawet na najbliższe konsekwencje, które jak już wspomniałem, ponosimy wszyscy!

Co się dzieje teraz? Te same zakupy, które robię codziennie, jeszcze rok temu kosztowały ok 50 zł, a teraz kosztują prawie 100 zł. Dzisiaj byłem świadkiem, jak jedna pani się kłóciła, że wczoraj coś z nabiału kosztowało dużo mniej i „jak można tak ceny podnosić”. Nie rozumiała, że to nie wina sklepu.

Niektórzy żyją już na skraju ubóstwa, a rząd chwali się średnią płacą w sektorze przedsiębiorstw na poziomie 6000 tys. zł. W SEKTORZE PRZEDSIĘBIORSTW! Dołożywszy do tego bezrobotnych, budżetówkę i wolne zawody ile będzie tej średniej płacy? Sporo mniej. A działa to tak, że jak ja mam bochenek chleba, a ty go nie masz, to średnio mamy po pół bochenka chleba na głowę. Nie zmienia to faktu, że ja jestem gruby, a Ty zdechniesz z głodu. Średnio wygląda to ładnie! O zgrozo!

Niestety prognozy nie są zadowalające. Pieniędzy brakuje do tego stopnia, że nie stać nas już na kolejny lockdown, więc ludzie umierają. Jeśli to błędne koło wzrostu cen nie zostanie zatrzymane (a pewnie zaszło już tak daleko, że jest to niemożliwe), to niedługo będziemy umierać z głodu… Życzę sobie i Wam, abym się mylił, ale cały mój research poczyniony dla tego artykułu na to wskazuje!

GB

Nasza reklama koszulek z nadrukiem SUCHE KOSZULKI: t-shirt, koszulka, nadruk, bluza, kubek, poduszka, torba, etui na telefon!

Obserwuj i podziel się:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.