Szkolne wycieczki NIE, chyba że patriotyczne!

Tak! Dobrze przeczytaliście. Ministerstwo Edukacji i Nauki rozsyłać zaczęło do dyrektorów szkół różnych stopni zalecenia sanitarne na nadchodzący rok szkolny, a zwłaszcza na jego początek (bo przecież wszystko może się jeszcze zmienić)! Szkoda tylko, że jest w tych rozporządzeniach łyżka dziegciu lub oliwy podsycającej hipokryzję i udowadniającej po raz kolejny, że propaganda i wygrane wybory są jednak ważniejsze od realnego bezpieczeństwa dzieci i młodzieży.

Piszemy do Was te słowa, bo nasza skromna redakcja otrzymała „cynk” od zaprzyjaźnionych nauczycieli, w który początkowo nikt z nas nie uwierzył. Te informacje jednak pojawiały się gdzieniegdzie w mediach, a więc nie możemy poskąpić komentarza i my!

Czy MEN zabroni wycieczek szkolnych?

Polska na mapie hipsometrycznej Europy!
Polska mistrzem Polski!

Okazuje się, że do osób kierujących szkołami docierają informacje o tym, że MEN zaleca nieorganizowanie wycieczek szkolnych. Jest to zrozumiałe, bo przecież kolejne fale „zarazy z koroną” docierają do Polski i chociaż spora część osób jest już zaszczepiona, to jednak to zabezpieczenie jeszcze nie dotyczy dzieci i młodzieży. Bynajmniej nie w takim stopniu jak osób dorosłych!

Wycieczki nie, chyba że patriotyczne!

Niestety żadne zakazy nie obowiązują, jeśli weźmiemy pod uwagę wycieczki o charakterze propaga…. znaczy: patriotycznym! Te są jak najbardziej wskazane i można je organizować. Widocznie inteligentne wirusy wystraszą się orła i nie zaatakują naszych milusińskich!

Cóż, miało być mądrze i roztropnie, ale wyszło jak zwykle! Czy zatem MEN zakaże wycieczek szkolnych? Zapewne tak, bo młodzież nie potrzebuje przecież wyjazdów do kina na głupoty, ani rozrywki w wesołych miasteczkach po półrocznej izolacji i braku kontaktu z rówieśnikami. Dzieci i nastolatki potrzebują za to propolskich wyjść do muzeów, a filmy najlepiej jakby oglądały o Piłsudskim, który jak wiadomo wzorował się na Jarosławie Kaczyńskim!

Żarty żartami, ale co jeszcze dokłada MEN?

Oczywiście powyższy akapit i cały ten artykuł to trochę taki pamflet będący wyrazem zwątpienia i śmiechu przez łzy jego autora. Chociaż śmiech znika i zostają same łzy, kiedy weźmie się pod lupę to, co dzieje się z tzw. WDŻ-em. Chodzi o wychowanie do życia.

Dlaczego brakuje nauczycieli?

Tu autorzy programu nauczania osiągnęli pełen sukces, bowiem nie ma chętnych do jego uczenia. Dyrektorzy mają spory problem ze znalezieniem kadry do nauczania tego przedmiotu. Mogli by się do niego doszkolić inni, już zatrudnieni nauczyciele, ale oni także mają pełne ręce roboty łącząc niejednokrotnie kawałki trzech etatów w trzech różnych placówkach, aby w ogóle dało się wyżyć.

Nauczyciele okazali się bowiem jak zwykle posłuszni władzy i kiedy dwa lata temu, podczas strajku pedagogów, premier i inni rządzący powiedzieli, że podwyżek nie będzie, a jak się belfrom nie podoba, to mogą spróbować swoich sił w innej pracy – nauczycie posłuchali. Cóż teraz rządzący będą musieli dać jednak te podwyżki albo za kilka lat, kiedy starsza kadra odejdzie na emeryturę, nie będzie miał kto uczyć najmłodszych. Bo kto z wyższym wykształceniem chciałby zaczynać swoją pracę z minimalną krajową bez jakichś bardziej ambitnych szans na rozwój?


GB

Obserwuj i podziel się:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.