Stare GTA V po latach i kiedy GTA VI?

Grand Theft Auto V to gra, która ukazała się w 2013 roku, czyli już prawie osiem lat temu. Jeszcze więcej czasu minęło odkąd świat zobaczył pierwszy zwiastun tej gry, nie mówiąc już o momencie, kiedy GTA V weszło w fazę produkcji. Wydawałoby się, że ponad dekada technologicznego postępu od momentu, kiedy programiści usiedli do pisania pierwszych linii kodu gry, powinna zepchnąć najbardziej dochodowe dziecko Rockstara do fazy miłych, nostalgicznych, ale jednak – wspomnień. Tak się póki co nie dzieje, ponieważ do tytułu Grand Theft Auto V wraca się cały czas dość często, Los Santos zna się jak własne miasto, a Trevor czy Michel wydają się być starymi, dobrymi znajomymi. W dodatku GTA Online ciągle kwitnie i co chwilę można zobaczyć jakiś nowy dodatek, gadget, broń, czy pojazd. Niektórzy nawet twierdzą, że GTA VI za sprawą bardzo lukratywnych mikropłatności „piątki”, nigdy nie powstanie. Czy tak będzie na pewno i czy GTA VI ma szansę na ujrzenie światła dziennego, a jeśli tak – jaka będzie ta gra? Poniżej kilka słów na temat obecnej kondycji GTA V i znanych planów i newsów na temat kontynuacji tej wielkiej gry…

Na początek wypadałoby napisać trochę o okolicznościach powstania Grand Theft Auto V. Otóż po sukcesie „czwórki” (choć w porównaniu z „piątką” – umiarkowanym) długo nie było niczego słychać o jakichkolwiek planach Rockstara względem GTA. Ukazały się co prawda dwa dodatki – rozszerzenia do GTA IV, opowiadające nowe historie i wprowadzające nowe postaci (mowa o „The Lost and Damned” i „The Ballad of Gay Tony„), ale o kolejnej części nie było nawet bardziej sensownych przecieków. W końcu, w chyba 2012 roku, zupełnie nagle, świat obiegł zwiastun gry wrzucony na stronę producenta i na YouTube. Jakież było zdumienie fanów serii, kiedy zobaczyli piękny, otwarty świat o barwnej i bogatej grafice z genialnym, jak zawsze w GTA, oświetleniem. Szybko wychwycono subtelnie umieszczone szczegóły w trailerze i zaczęto plotkować, że jednak opublikowany filmik zawiera jedynie specjalnie wyrenderowane dla podsycenia nadziei graczy sceny. Rockstar szybko uciął te pogłoski wydając 17 września 2013 roku grę wyglądającą jeszcze lepiej niż pokazane w zwiastunie urywki.

Konsole a PC

Przedstawiony wyżej rok wydania gry nie był jednak szczęśliwy dla posiadaczy laptopów i komputerów osobistych, bowiem gra została wydana na konsole PlayStation 3 oraz Xbox 360. Na nowsze konsole PlayStation 4 i Xbox One gra wydana została dopiero 18 listopada 2014 roku, a pecetowcy poczekać musieli aż do 15 kwietnia kolejnego roku! Czy warto było czekać? Oczywiście, że tak, jeżeli bierzemy pod uwagę GTA Online albo grafikę samą w sobie. Choć gra na konsole zarówno te starsze jak i nowsze prezentuje i prezentowała się wyjątkowo ładnie, to wersja na PC, pod warunkiem, że gracz dysponował ówczesnym sprzętem z górnej półki, powalała szczegółowością grafiki i jakością tekstur. Jak łatwo się domyślić smaku i dreszczyku emocji posiadaczom komputerów osobistych odebrały spoilery masowo wrzucane do sieci w postaci screenshotów, artykułów i od tamtego czasu bijących rekordy popularności gameplay’ów!

GTA 6 nadchodzi?
GTA 6 nadchodzi? To pytanie zadajemy na łamach noalejakto.pl już od lat!

Nie można winić za to Rockstara, ponieważ potrzeba było mnóstwa czasu, aby zoptymalizować rewolucyjnie duży świat, pójść na pewne kompromisy (o których za chwilę) jeśli chodzi o fizykę albo po prostu poczekać, aż (średnio) gracze będą mieli na tyle mocne pecety, aby mogły na przyzwoitym poziomie szczegółowości detali grę odpalić! Oczekiwania opłaciły się, bo i tak gracze zyskali świetną grę, którą można przejść na wiele sposobów z ciekawym multiplayerem i mnóstwem możliwości, jaki daje bardzo duży, otwarty świat. 

Grafika GTA V po kilku latach od premiery

Gra o największym budżecie w historii, który przekracza budżet niejednego, hollywoodzkiego filmu, nie może mieć słabej grafiki. Tak wielkie pieniądze wydane na grę (ponad 265 milionów dolarów!) nie mogły zaowocować obrazkami, które szybko się opatrzą i po trzech czy nawet pięciu latach będą wyglądać staro i jakby nadgryzł je ząb czasu. Widoki generowane przez silnik Grand Theft Auto V ciągle cieszą i ciągle potrafią wzbudzić zachwyt w szczególności, gdy porównuje się je do najnowszych produkcji, bo wtedy nie widzi się wielkiej różnicy. Można nawet w niektórych porównaniach zauważyć przewagę GTA V. Wtedy docenia się kunszt twórców i to, jak bardzo Rockstar potrafi wyprzedzić konkurencję. I tu właśnie zmierzamy wielkimi krokami do poruszenia tematu kolejne odsłony Grand Theft Auto, gdyż w dywagacjach na temat „szóstki” mówi się, że to, iż nie usłyszeliśmy jeszcze oficjalnej jej zapowiedzi, świadczy tylko o tym, jakoby producent nie zmienił swojej polityki i planuje stworzenie jeszcze większej i tak samo rewolucyjnej gry (przypominam: każde GTA do tej pory było w świecie gier rewolucją szokującą rozmachem i detalami!).

Zanim jednak przejdziemy do spekulacji o GTA VI, należy jeszcze porównać „piątkę” do najnowszych produkcji z ostatnich kilku lat. Na pierwszy i jedyny strzał powinniśmy wziąć Far Cry 5 albo nawet Cyberpunk’a. Jest to dość nowa gra (FC5), z marca 2018 roku. Już na zwiastunie FC5 widać było, że twórcy starali się, by gra jak zwykle była piękna i plasowała się w czołówce gier o najlepszej i najbardziej szczegółowej grafice. W porównaniu z pecetową GTA V bez żadnych modyfikacji, najnowszy Far Cry wygląda trochę lepiej. Dzięki postępowi w rozwoju kart graficznych twórcy osiągnęli większą szczegółowość tekstur przy większej ich rozdzielczości. Dodatkowo oświetlenie również wydaje się być oszałamiające. Roślinność także jest bogatsza i bardziej szczegółowa w Far Cry’u, ale osiągnięto to kosztem mniejszej ilości budynków i dróg, po których w GTA V poruszają się niezliczone ilości samochodów! Czyżby więc silnik gry od Rockstara ciągle wiódł prym pod względem optymalizacji? Dodatkowo twarze i ich animacja w najnowszych produkcjach pozostawiają wiele do życzenia. Chociaż shadery i tekstury bywają bardziej dopracowane niż w Gran Theft Auto V, to jednak i tu omawiana gra prezentuje się nadzwyczaj świeżo, a niektóre animacje i ruchy postaci przypominają w najnowszych grach jedynie i co najwyżej GTA IV. Co więcej, po ostatnich aktualizacjach (dość dużych) GTA V i tak znacznie „wyładniała” i nadal nie musi się wstydzić konkurencji nawet z 2021, choć nie ukrywam – są gry ładniejsze i pod tym względem doskonalsze! No, ale 8 albo i więcej lat różnicy musi zrobić swoje. To wyjaśnia, dlaczego gracze tak bardzo nie mogą doczekać się GTA VI i dlaczego wręcz mnożą się plotki i rzekome przecieki!

Fizyka w Grand Theft Auto V

Po latach należy stwierdzić, że „piątka” będąca tak naprawdę jedenastą odsłoną serii (licząc kolejne dodatki i rozszerzenia, które nie zawsze były numerowane), jest grą wybitnie arkadową jeśli chodzi o model jazdy. Symulacja upadków i zachowania się ciał postaci w GTA V, znana już co prawda z „czwórki” (mowa tu o systemie Rag Doll), robi dobre wrażenie i jest powodem do niezliczonej ilości youtube’owych gagów przedstawiających na przykład Trevora rzucającego się na przechodniów albo potykającego się o płotek, czy murek, a następnie spadającego twarzą na betonowy chodnik. Również system zniszczeń pojazdów, choć nieco powtarzalny robi nadal niezłe wrażenie, to ustępuje temu znanemu na przykład z BeamNG, czy archaicznej gry Viper (1996 r.!) wyprodukowanej przez nieistniejącą już firmę Sierra

Najbardziej jednak denerwuje – w szczególności miłośników symulacji – system jazdy. Na pierwszy rzut oka prowadzenie się pojazdów, spektakularne kraksy i pościgi nie budzą żadnych zastrzeżeń, a nawet robią piorunujące wrażenie. Jednak ci gracze, którzy spędzili trochę czasu prowadząc „przez życie” Nico Bellica w Grand Theft Auto IV, zauważają różnicę natychmiastowo. Jest to wspomniany wcześniej kompromis, gdyż symulowanie i obliczanie szczegółowego modelu jazdy mogło być nawet dla najnowszych w 2018 roku komputerów zbyt zasobożerne! Twórcom zależało na stworzeniu dobrej gry z ciekawą fabułą i powalającą grafiką, która dałaby się płynnie odpalić na różnych platformach i systemach operacyjnych, dlatego więc postanowili zoptymalizować grę do granic możliwości i zastosować kilka ciekawych sztuczek.

Gta 6 Vice City? To możliwe!
GTA VI to Vice City? Takie spekulacje snuliśmy już 2 lata temu, a GTA VI jak nie było, tak nadal nie ma!

Chodzi bowiem o to, że Rockstar wyciągnął wnioski popełnione przy tworzeniu Grant Theft Auto IV, która w momencie wydania jej na komputery stacjonarne rozczarowała graczy znacząco obniżającymi grywalność, horrendalnie wysokimi wymaganiami sprzętowymi. Oprócz tego, że „czwórka” była zwyczajnie emulowana w locie na pecetach, to jeszcze zawierała skomplikowany system liczący fizykę jazdy samochodem. Wprawne oko gracza zauważy bowiem, że koła samochodu w GTA IV pracują niezależnie i cała karoseria podąża za nimi. Dzięki temu uzyskuje się symulację pracy zawieszenia i realistyczny model jazdy różny dla każdego modelu samochodu w grze (pomijam zbyt mocno ślizgające się opony!). W GTA V z kolei tak się nie dzieje. Ruch kół, choć niezwykle wdzięczny i graficznie piękny, jest oskryptowany, czyli tylko udaje rzeczywisty ruch. Auto porusza się co prawda w miarę realistycznie, ale przy wolnej jeździe niektórymi samochodami można dostrzec, iż nienaturalnie ono się porusza przy nagłym skręcaniu. Dzieje się tak za sprawą umieszczenia na środku pojazdu tylko jednej, pionowej osi obrotu. Oczywiście widać, że koła samochodów obracają się i skręcają się przy wykonywaniu manewrów, jednak komputer liczy tylko prędkość i obrót pojazdu, a nie ruch każdego z kół osobno. Zyskujemy dzięki temu kilka procent mniej wymaganych zasobów – w tym przede wszystkim mocy obliczeniowej procesora! Na pocieszenie dodam, że po ostatnich aktualizacjach i dodaniu do GTA Online nowej wyspy system ten znacząco poprawiono i już nie kole w moje oczy, jednak nadal razi mnie np. to, że można obracać auto podczas lotu albo po dachowaniu wrócić nienaturalnie z powrotem na koła!

Oczywiście to zrozumiałe i nawet pozytywne zachowanie Rockstara, bo świadczy o tym, że twórcy jednak słuchają opinii graczy, którzy często wcześniej żalili się, że przy małej wywrotce tracą ulubiony pojazd (bo ten zawsze wybucha) albo że muszą powtarzać misję z powodu dachowania i niemożności znalezienia kolejnego pojazdu! Jednak przez te zabiegi miłośnicy symulacji ubolewają nad arkadowymi rozwiązaniami zaimplementowanymi do modelu jazdy. Miejmy tylko nadzieję, że w „szóstce” będzie pod tym względem trochę lepiej.

GTA Online – czy opóźnia ukazanie się GTA VI?

Strzał w dziesiątkę – tak można opisać wprowadzenie możliwości gry w Grand Theft Auto V w trybie multiplayer. Rockstar na mikropłatnościach związanych z trybem online „piątki” zarabia krocie liczone w milionach dolarów miesięcznie. Złośliwi twierdzą nawet, że w ten sposób uzbierali na Red Dead Redemption 2 albo że zbierają na kolejną odsłonę serii GTA

W rzeczywistości multiplayer w grze Grand Theft Auto V to świetna rozrywka z żywymi graczami, chociaż nowicjusz może się łatwo zniechęcić, ponieważ nietrudno jest w tym trybie zginąć. Niektórzy błądzą po mieście polując na innych „mieszkańców” Los Santos albo innej części dystryktu San Andreas. Na szczególną uwagę zasługują jednak ciekawe wyścigi i misje dostępne w trybie online! Jest ich naprawdę cała masa, a wprowadzona waluta do gry stwarza mechanizm uzależniający graczy od tego trybu, bo przecież, aby się wybić i aby grało się przyjemnie z dobrym sprzętem, należy na niego najpierw zarobić. Do tego dochodzą statystyki i osiągnięcia, ale tego mechanizmu nikomu chyba tłumaczyć już nie trzeba.

Duża część graczy jednak po kilku latach czuje się wręcz zniesmaczona i znudzona przeogromną ilością nierealistycznych dodatków do map, trudnych misji i mało przystępnym interfejsem, który dla nowicjuszy może być niezrozumiały i powodować sytuacje, kiedy nie mogą na przykład swobodnie opuścić danej misji bez wychodzenia z gry. Twórcy i gracze dodatkowo prześcigają się w tworzeniu coraz to nowych i coraz bardziej udziwnionych tras, tak zwanych stuntów i pojazdów. Sprawia to wrażenie bałaganu i wzmaganej do granic możliwości akradowości rozgrywki, która oddala użytkowników od najbardziej cenionej istoty GTA V – wolnego, otwartego świata i wrażenia symulacji życia (głównie gangsterskiego!). Gracze ciągle przecież pamiętają CJ’a z GTA San Andreas, który mógł nawet przytyć. 

Kiedy ukaże się Grand Theft Auto VI?

GTA FU?
Rockstar wydaje się nieźle z graczami pogrywać! Woli zarabiać na GTA Online niż zapowiedzieć GTA VI?

Tego nie wie nikt, prócz Rockstar’a albo nawet nielicznych jego pracowników! Jedno jest jednak pewne: odstępy czasowe dzielące ukazania się kolejnych odsłon tejże serii wydłużają się z każdą kolejną częścią. Dzieje się tak za sprawą powiększających się map, co raz bogatszej grafiki, coraz to dokładniejszych animacji i niezbędnych do nagrania ruchów motion-capture oraz nagrań audio. Można z tego wywnioskować, że poczekamy jeszcze trochę, chociaż zapewne nie więcej niż dwa lub trzy lata. Pewnym jest fakt, że im dłuższy będzie czas oczekiwania, tym lepszą, większą i bardziej rewolucyjną grę dostaniemy. Przecież nikt nie chce, aby GTA VI podzieliło los Cyberpunka!

Z drugiej strony sen z powiek spędza nam właśnie omówione powyżej GTA Online, które ciągle dobrze prosperuje i ciągle jest rozwijane przez firmę Rockstar. Nic oczywiście nie stoi na przeszkodzie, aby i w „szóstce” otworzyć multiplayer albo zaimplementować do niej już ten istniejący, więc z pewnością nie będzie to główna przeszkoda opóźniająca ukazanie się „szóstki”. 

Przez ostatnie kilka lat pojawiło się mnóstwo plotek i fałszywych informacji w parze ze spekulacjami, które tylko podsyciły nadzieje graczy na kolejną część cyklu Grand Theft Auto. Na uwagę zasługuje jedynie jeden mały incydent z aktorem w roli głównej oraz tzw. easter egg umieszczony w grze przez samych twórców. Niedawno świat gier obiegł wpis internetowy jednego aktora (którego nazwisko zostało celowo pominięte) twierdzącego, że właśnie skończył prace nad niektórymi elementami GTA VI. Post szybko został usunięty, a sam aktor sprostował, że chodziło o inną grę oraz GTA V. Fani serii i jednocześnie entuzjaści teorii spiskowych nadal jednak uważają, że osoba ta zwyczajnie zapomniała o klauzuli tajności i jest to pierwszy wiarygodny przeciek na temat prac Rockstar’a nad „szóstką”.

Jeśli chodzi zaś o wspomnianego easter egg’a, mamy tu na myśli jedno graffiti umieszczone pod mostem w centrum Los Santos. Są to kontury miasta. Nie wiadomo jednak, jakie to miasto, ale większości graczy kojarzą się one z Londynem, co przywodzi na myśl nieodnawianą wcześniej grę GTA London, będącą kontynuacją pierwszej, jeszcze dwuwymiarowej Grand Theft Auto. W poprzednich częściach gry również mieliśmy do czynienia z podobnymi przesłankami co do miasta kolejnej gry z serii. I tak dla przykładu, koło pierwszego domu Nico Bellica w „czwórce” było wesołe miasteczko. W zamkniętym lunaparku gracze mogli zobaczyć planszę przedstawiającą słoneczne Los Santos. Tak jak Los Santos na rysunku w zamkniętym parku rozrywki z GTA IV okazało się zwiastunem miasta z „piątki”, tak i graffiti z zamkniętego skate-parku pod mostem w „piątce” może okazać się zwiastunem lokacji GTA VI. Inne spekulacje zaś pokazują GTA VI jako Grand Theft Auto VIce z cyfrą „sześć” wkomponowaną w nazwę miasta! Inne zaś plotki mówią, że GTA VI figuruje pod szyldem Project Americas i będzie zawierać kilka miast, mapę świata albo inny, bardzo wielki, otwarty świat…

O ukazaniu się „szóstki” nadal jest jednak cicho w internetowym eterze. Jeden fakt jest chyba całkiem pewną rzeczą. Otóż głupotą Rockstar’a byłoby nie pracować nad grą, na którą czekają miliony fanów na całym świecie już teraz zbierających fundusze na nowe, silne komputery i już teraz chcących oddać swoje ciężko zarobione albo uzbierane pieniądze na zakup tej gry! Dlatego nasza redakcja jest całkowicie pewna, że GTA VI ukaże się w przyszłości i być może nawet jeszcze w tym roku usłyszymy oficjalne informacje na jej temat!

Podsumowanie

Niezależnie od tego, czy gra się w Grand Theft Auto V w oryginalnej wersji, czy zainstalowało się masę modyfikacji graficznych zmieniających grafikę gry na technologię 4K Ultra, to i tak nadal tytuł ten trzyma się nieźle. Chociaż widać już na „piątce” nieubłagany upływ czasu, to jednak większości współczesnych produkcji ciągle jednak daleko do poziomu, jaki oferuje graczom GTA V. Pomimo starzejącej się grafiki i tego, że w innych grach mapy bywają już większe (choćby też już dość stary Wiedźmin 3 albo nowy Cyberpunk), to jednak grywalność „piątki” jest niepowtarzalna, a ten element gier starzeje się najwolniej albo nie starzeje się wcale. Dlatego właśnie na koniec należy stwierdzić, że omawiany tytuł nie jest już dzieckiem geniuszem zachwycającym każdego, kto tylko go zobaczy, ale wciąż jest atrakcyjnym i zdolnym dorosłym mogącym zdobyć serce niejednego gracza. Oby gier tego typu było jak najwięcej i oby Grad Theft Auto VI spełniło nadzieje graczy w co najmniej takim samym stopniu jak GTA V!


AK

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *